Moje otulanie po trzecim porodzie.

with 2 komentarze

Urodziłam trzecie dziecko. Mój poród był piękny i szybki, nie zdążyłam nawet delektować się tym momentem narodzin:))

Prosto z wanny przeszłam z malutką do swojego łóżka i tam już zostałam na wiele dni.

 

Mój piękny połóg skończył się 40-tym dniem po porodzie, kiedy razem z mężem i malutką córeczką pojechaliśmy do restauracji na obiad, by świętować moje 30 urodziny.

Takie moje Święto Narodzin Mamy.

 

Fizycznie i psychicznie czułam się po porodzie dobrze, dalej z troską myślałam o sobie i swoim ciele, oszczędzałam się.

 

Zaplanowałam sobie, że jak będę gościła u rodziców na Białorusi w wakacje, zorganizuję sobie otulanie poporodowe u kobiety, którą znam i lubię, która jest bliska moim poglądom. Wiedziałam, że z nią będę czuć się bezpieczna. To jest szczególnie ważne kogo zapraszamy na swoje otulanie. Osobowość i duchowość tej osoby jest kluczowym otulającym elementem.

W połogu obok mnie nie było takiej kobiety, która by potrafiła zrobić otulanie poporodowe, dokładnie takie o jakim piszę na swoim blogu.

Miałam myśl, by na swoje “ Święto Narodzin Mamy” zrobić sobie prezent i zaprosić doule z masażem rebozo. Jednak nie znałam takiej osoby, a także bałam się jeszcze wpuszczać w swoje “ pole narodzin” obcą osobę.

Otulanie poporodowe.

No cóż, cieszyłam się na myśl otulania poporodowego na Białorusi 6 miesięcy po porodzie. Dodam, że najlepszy terapeutyczny efekt otulania jest w pierwsze 40 dni po porodzie. Zalecam poddanie się temu zabiegowi maksymalnie do 3-go miesięcy po porodzie, póki koncentracja hormonu relaksyny jest jeszcze dość duża, póki ciało się adaptuje i się zmienia po dziewięciu miesiącach noszenia dzieciątka.

Ale jeżeli ciało i dusza ciągle potrzebują otulania ciepłem i troską, jeżeli czujesz, że musisz “ zamknąć” pewne doświadczenie, otworzyć się na nowe, jeżeli pragniesz dotknąć swojej ciszy i się zrelaksować, jeżeli pragniesz by ktoś dotknął twoje zmęczone ramiona, plecy po spaniu w niewygodnej pozycji z maluszkiem przy piersi itp. Otulanie poporodowe może być zrobione nawet i parę lat po porodzie, jeżeli tylko twoje ciało i dusza wołają.

Jeszcze więcej informacji ogólnej o otulaniu poporodowym za niedługo będzie można przeczytać na stronie http://otulanie.pl 

Tym razem zaplanowałam otulanie w bani, takiej ruskiej łaźni, w drewnianym domku nad zalewem. Pozbierałam wszystkie swoje prezenty urodzinowe i poporodowe i nazbierałam na Prezent:). Nie jest to tanie i miałam czas by się przygotować. Z perspektywy czasu widzę, że otulanie było dla mnie ważniejsze niż kupienie Thermomixu:)), bo był taki chwilowy plan.  

Myślałam że wszystko mam zaplanowane, że spokojnie wejdę w otulanie  i się zrelaksuję, czekałam na tą chwilę… ale jadąc do miejsca, daleko, do stolicy, przypomniało nam się, że mój mąż musi się zarejestrować na milicji ( takie jest prawo na Białorusi dla turystów z innego kraju), jeżeli nie zrobimy to dzisiaj, to grozi duża kara i zakaz wjazdu na  Białoruś na ileś tam lat. Jadąc do stolicy nową nieznaną drogą okazało się w dodatek, że to droga przez las, droga bez asfaltu. Śpieszymy się, by się zarejestrować i gałązki drzew rysują nam auto. Ja w tym wszystkim próbuję znaleźć pozytywne momenty:) choć jest trudno. Tak bardzo nie chciałam, by cokolwiek zepsuło “mój prezent”.

Na następny dzień już w pełnym spokoju dojechaliśmy do bani nad jeziorkiem. Maria czekała na mnie i już rozkładała swoje cuda, potrzebne dla otulania. Dym leciał z komina, bania była rozgrzana. Pamiętam ten zapach gorącego i mokrego drewna.

 

Maluszek nakarmiony został z tatem. Jak będzie potrzeba nakarmienia, to zawsze może  mąż wejść i ja nakarmię.

 

Rozmowy, dzielenie się życiem, co nowego, profesjonalny networking 🙂 Maria też jest położną i otula, nie raz spotkałyśmy się na różnych warsztatach i konferencjach w tematyce okołoporodowej.




Moje potrzeby.

Jakie miałam potrzeby co do otulania, z czym przyjechałam?

  • Dosłownie parę dni przed pojawił się u mnie nieprzyjemny zapach potu, czegoś takiego już dawno nie miałam, że śmierdziało ode mnie moczem kota:((( i olejek magnezowy już sobie nie dawał radę.
  • Zaczęły mi strasznie wypadać włosy. Nagle poczułam jak mało mam włosów i dla mnie to była strata  mojego piękna. Trzeba z tym coś zrobić.
  • Choć regularnie robię sobie masaż brzuszka, to przez ostatnie miesiące nie mogłam poradzić sobie i rozmasować   “ kamyczek”, miejsce twarde i napięte w okolicach jelita cienkiego.
  • Potrzeba, by ktoś zajął się moimi stopami i piętami – bo nie miałam ostatnio możliwości, a tak bardzo chciałam. Brakowało też poczucia, że twardo stoję na nogach.
  • Ból pleców i ogólne zmęczenie ciała
  • Potrzeba posłuchać głos  Boga w sobie i się zatrzymać. Takie ogólne zabieganie mnie dopadło, bo po godnym pięknym połogu miałam dużo siły by działać i działałam.

Co dalej?

Zaparzyliśmy “moją” herbatę, bardziej kompocik rozgrzewający. Smakował mi, ale wiedziałam, że jeszcze nie wszystkie smaki się otworzyły i z ciekawością czekałam czym jeszcz ten napój mnie zaskoczy.

Poszliśmy w saunę  “parilka” – po rosyjsku. Jest to pokój podobny do sauny, tylko ściany tam się oblewa wodą i par jest bardzo mocny, nie jest tam tak sucho i gorąco, coś pomiędzy. Położyłam się na ławkę, moja twarz dotknęła zimnego  bukietu z gołązek cedru. Taka ulga w tym żarze i aromaterapia.

Pierwszy raz byłam ogrzana. To było delikatne ogrzanie i nawet nie chciało mi się pójść pod prysznic. Zostawiłam to ciepło dla siebie:)

Znów picie herbatki, dzielenie się historią porodową, pierwszymi dniami po porodzie. Wypłakałam łzy z resztkami żalu do męża, poużalałam się nad dolą matuli – pewnie wtedy tego potrzebowałam.

Drugi raz poszliśmy na rozgrzanie się i masaż bukietami dębowych liści. Maria zaproponowała mi zamiast prysznicu kąpiel w jeziorku. Nie przeszkodziło mi, że ktoś jeździł na nartach wodnych. Szybko wykąpałam się w zimnej wodzie. Taki zapał i azart dziecięcy we mnie się obudził. Było mi wszystko jedno, czułam że moja granica się rozmywa, by otwierać się na nowe i szalone. To miało się zadziać.

Cisza i spokój.

Następnie przy miłej rozmowie razem robiłyśmy worzeczki ziołowe dla masażu i pilingu.  Układaliśmy piękne kwiaty. W dwóch woreczkach jako podstawę wybrałam dąb – by twardo odczuć coś mocnego i pewnego.

Trzeci raz w parilce, długo i konkretnie. Masaż bukietami liści, masaż i piling woreczkami, dużo ciepła i paru.

Umyłam się z potu i położyłam się w prześcieradła.  

Cisza, spokój. Zostałam w tym. Powoli Maria wciągnęła mnie w tworzenie mojej kompozycji aromatycznej dla masażu. Wiecie, że nawet już nie pamietam co to było? Już byłam w swoim świecie.

Maria zajęła się moimi stopami. Dalej cała byłam wymasowana i naolejowana.

Otuliona, zawinęta. Cicha i spokojna. Może zasnęłam,  i tylko z doświadczenia wiem, że Maria miała mnie masować jeszcze z  rebozo i “ zamykać” czy formować na nowo.

Koniec czy początek?

Wstałam, bo usłyszałam jak moja malutka mnie wolała niedaleko gdzieś na podwórku.

Taka szczęśliwa i zadowolona, z piersiami pełnymi ciepłego mleka, za chwile znalazłam się na trawie i przytulałam swoje maleństwo.

Po nakarmieniu córeczki mogłam spokojnie się ubrać w nową sukienkę po mojej siostrze, napić się swojej herbatki, smak której pamiętam jak “bogactwo i obfitość” i przytulić się z wdzięcznością do otulającej mojej.

Takie 6 godzin mojego życia po porodzie.

Będę wracać do tego uczucia w ciele i pamiętać, jak trzeba o siebie dbać.

Następnych parę dni byłam bardzo uważna do siebie, słuchałam swojego ciała i się przysłuchiwałam:) wiedziałam, że ciało jeszcze w procesie i terapia Marii jeszcze pracuje. Nie zdradziłam wszystkiego, co Maria ze mną zrobiła:))) Poruszałam sie szczególnie uważnie i z ostrożnością.

Moje rezultaty:))

Chociaż nie na tym mi w ogóle zależało:) raczej nastawiałam się na sam proces i celebracje.

  • nieprzyjemny zapach ciała wyszedł razem z potem w bani
  • Następne dwa miesiące nie bolały mi plecy.
  • Polubiłam swoje włosy.
  • Łatwiej poddaje się pod moimi rękami mój brzuszek.
  • Resztę zostawię dla siebie…

Dziękuje wszystkim, kto dołożył się do mojego prezentu. Kochany mężu, rodzice, babcia… Jestem niezmiernie wdzięczna, że rozumiecie moje potrzeby.

Oddam Wam i Światu stokroć!!!

 

2 Responses

  1. Anna
    | Odpowiedz

    Jestem zauroczona… Przyjmuj Volu i dawaj… piękna równowaga ❤

  2. […] O moim ostatnim połogu i o moim otulaniu poporodowym, który przeżyłam, poczytasz tutaj. […]

Zostaw swój komentarz